Wystawa wspomnieńTajemnicza transmisja radiowa. „W stanie wojennym za coś takiego groziła mi czapa”

Tajemnicza transmisja radiowa. „W stanie wojennym za coś takiego groziła mi czapa”

Zdjęcie ilustracyjne. Fot: Vitaly V. Kuzmin
Zdjęcie ilustracyjne. Fot: Vitaly V. Kuzmin / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano
Namiar wskazywał radiostacje rozlokowane nieopodal koszar. Ciarki przeszły mi po plecach.

W tym czasie byłem żołnierzem służby zasadniczej. Pełniłem funkcję dowódcy grupy łączności. Pewnego dnia, na stołówce przypadkiem usłyszałem fragment rozmowy o tajemniczym nadawcy dziwnego komunikatu "12345 12345 12345 majka majka majka" powtarzanego 3 razy zawsze o stałych godzinach.

Nadawca był o tyle tajemniczy, że żadne próby namierzenia go radiopelengacyjnie nie dały nawet przybliżonego rezultatu (próbowały wszystkie jednostki dysponujące takimi możliwościami). Nadawał na częstotliwości radia Praga 2 (fale średnie). Zaciekawiony sprawą, pod jakimś pretekstem, udałem się do centrum nasłuchu o godzinie w której spodziewano się tej transmisji.

Usłyszałem wówczas ten tekst na własne uszy. Charakterystyczny, flegmatyczny głos.

Następnego dnia ustawiłem nadajnik swojej radiostacji (R140D) na identyczne parametry i nadałem identyczny komunikat, tylko o innej godzinie.

Nazajutrz, podczas śniadania, usłyszałem od tych samych żołnierzy, że w końcu choć raz namierzyli tą transmisję. Niestety namiar choć precyzyjny, był bezsensowny, ponieważ wskazywał radiostacje rozlokowane nieopodal koszar. Ciarki przeszły mi po plecach. W stanie wojennym za coś takiego groziła mi czapa.

Kilka tygodni później dowódca centrum nasłuchu poprosił mnie, abym odczytał jakiś tekst nadawany alfabetem Morse'a. Nadawany był bowiem ze zbyt dużą prędkością jak na ich umiejętności. Usłyszałem wówczas, że nadawcą tego tekstu był autor tych tajemniczych komunikatów.
Po zakończeniu nadawania zwyczajowego, flegmatycznego komunikatu błyskawicznie poinformował, że zmienia rodzaj emisji oraz podał nową częstotliwość transmisji. Słyszałem nagranie tego komunikatu.

Zanim nasłuch, zaskoczony sytuacją, włączył nagrywanie (magnetofony Mak 3) na nowej częstotliwości i emisji, to minęło blisko 20 sekund. Na szczęście nadawany tekst był bardzo długi. Po odczytaniu fragmentu tej depeszy okazało się, że był to szyfrogram. Rodzaj szyfru był nieznany.
Wiele lat później dowiedziałem się, że w tamtym czasie odbyła się narada sztabów wojsk Układu Warszawskiego, a kilka miesięcy po niej w jednej z baz na północy ZSRR doszło do olbrzymiej eksplozji. Cieszę się, że choć nieformalnie wziąłem udział w takiej akcji. Nie ukrywam, że chciałbym kiedyś poznać ludzi, którzy brali w tym udział.

Artur

Zapraszamy do dzielenia się wspomnieniami ze stanu wojennego. Teksty można przesyłać na adres: muzeumwspomnien@superhistoria.pl

 0